Uwielbiam w moich zabawach z modą, to że czasami wystarczą dodatki (lub jeden!), fryzura, makijaż, i ze zwykłej letniej sukienki robi się retro stylizacja.
Czarno-białe kadry, mocne kontrasty, dym papierosowy. Do tego czarna sukienka, satynowe rękawiczki, pończochy, woalka i przez chwilę mogłam się poczuć jak femme fatale z moich ukochanych filmów noir.
Latem najchętniej zakładam rozkloszowane sukienki, ale to właśnie w tych dopasowanych czuję się niczym elegancka dama z lat 50 czy 60.
Idealna sukienka na upały powinna być z lekkiego, naturalnego materiału, w jasnych kolorach i najlepiej... bez pleców.
Bluzka z krawatką i plisowana spódnica to bardzo popularne elementy garderoby w latach 40 i 50. Do tego sznurowane botki, torebka do ręki, odpowienia fryzura i nawet tarnogórski rynek w 2017 może wyglądać jak sprzed 70 lat :)







