Moda lat 30 to powrót kobiecości. Talia wraca na swoje miejsce, włosy nabierają skrętu, eksponowane są kobiece kształty. Sukienki, spódnice sięgały łydek, sylwetka nabierała smukłości, pojawiały się rękawy poszerzające ramiona.
Piszę o tym teraz, chociaż najgorętszym okresem na takie stroje będzie karnawał. A piszę teraz, dlatego, że za chwilę wybieram się na tradycyjną potańcówkę w stylu retro z okazji Święta Niepodległości.
W moich rodzinnych Tarnowskich Górach, z moim Stowarzyszeniem "Góry Kultury" w okolicach 11 listopada (najczęściej wypada to w wigilię - czyli 10) organizujemy potańcówkę w stylu retro. Święto Niepodległości to święto radosne i tak też chcemy je obchodzić. Jest więc potańcówka ze strojami z lat 20, 30; odpowiednia muzyka, wykład, film... w zeszłym roku, z racji mojej miłości do mody, zrobiłam wykład i prezentację mody międzywojennej. Jako modelki wystąpiły moje koleżanki, które założyły moje stroje. Oczywiście nie posiadam autentyków z tego okresu, ale przy odpowiedniej stylizacji, dodatkach - wszystko jest możliwe.
Ze mną tak bywa, moje ulubione ubrania pojawiają się przypadkiem lub w dziwny sposób.
Dziś prezentuję sukienkę w stylu lat 50, która idealnie sprawdza się w miesiącach jesienno-zimowych.
Kostium kupiłam jakiś czas temu przez internet,a przeprowadzone śledztwo wykazało, że pochodzi z lat 60 z Anglii. Przepiękny kolor, jeden z moich ulubionych wzorów i doskonałej jakości materiał. Ideał.
Kiedy ją zobaczyłam na Targach Mody i Dizajnu w Katowicach w grudniu wiedziałam, że musi być moja :) Powody były dwa - szyta z pełnego koła i wzór niczym z Czarnej Chaty z mojego ukochanego serialu - Twin Peaks.
Ta sukienka jest właściwie bliźniacza do sukienki z poprzedniego postu. No dobrze, ta jest wąska, kolory są odwrócone, groszki w górnej części... ale poza tym to jest praktycznie identyczna.




